Europa,  Podróże małe & duże

Smaczny Lwów – gdzie zjeść i wypić? (cz. I)

Co robić we Lwowie gdy zimno tak, że ręce kostnieją? Zwiedzać lokale i jeść, jeść, jeść i jeszcze raz… pić! 🙂 W Europie coraz cieplej, ale nawet kiedy słońce, to chce się jeść, prawda? Mapa Lwowa jest aż najeżona przeróżnymi lokalami, knajpeczkami i barami. Skoro jest ich tak dużo, to który wybrać? Jakie były nasze wybory przeczytacie za chwilkę!

1.Restauracja Baczewskich – nasz absolutny numer jeden!

Wnętrze restauracji – w klatkach kanarki, które umilały spożywanie posiłku <3

Wspomnienie cudownego klimatu restauracji przy ulicy Szewskiej 8, do dzisiaj przywołuje uśmiech na mojej twarzy. Od progu, z głośników, powitał nas Mieczysław Fogg ze swoją Ostatnią Niedzielą (akurat w naszą pierwszą i ostatnią niedzielę we Lwowie), oddając nas w ręce gentelmanów z obsługi kelnerskiej. Udało nam się dostać stolik w dużej oranżerii, która wypełniona jest roślinnością i stołami pokrytymi pięknymi, kolorowymi obrusami. Niestety był też minus tego wszystkiego – żeby doświadczyć tej przyjemności czekaliśmy w kolejce dobre 40 minut. Jeśli możecie – rezerwujcie stolik wcześniej! Jedzeniem byliśmy zachwyceni – smak w przełożeniu do ceny i ilości – ekstra! Skusiliśmy się również na zupy – były pyszne, ale zdjęć nie ma – zniknęły za szybko 🙂 No i wódki też trzeba było spróbować – wybór w karcie jest bardzo duży. Za 50 ml smakowej wódki płacimy 22 UAH 🙂 Mała ciekawostka – na Ukrainie płacąc kartą w restauracji, oddzielnie płacimy za alkohol i jedzenie. Nie zdziwcie się 🙂

Po polsku – wódka bez śledzia, to nie wódka. Na zdjeciu: śledź z ziemniakami (84 UAH)
Tutaj zdecydowanie je się oczami! Na zdjęciu: duszona karkówka (210 UAH) i roladki wołowe z huculskimi kopytkami (145 UAH)
W restauracji jest też sklep firmowy, gdzie można kupić wiele pamiątek i oczywiście słynny trunek. A może w dodatku kroplówka od Baczewskich? 🙂

2. Trochę cukru od rana czyli Cukor na śniadanie!

Żeby nie było, zdrowo też jedliśmy we Lwowie…, ale rzadko 😀


Kolejne miejsce, do którego prowadziła długa kolejka, ale uparłam się, żeby zacząć sobotę właśnie od tego miejsca! 🙂 Mimo tego, że skończyło się im awokado – a to z nim dania tam są najbardziej rekomendowane – zostaliśmy i zjedliśmy jedno z lepszych śniadań w naszej krótkiej, podróżniczej historii. Cukor ma dwie lokalizacje – my odwiedziliśmy tę w Pasażu Krzywa Lipa, gdzie w karcie znaleźć można oprócz gofrów, tostów i sałatek również burgery, których w drugiej lokalizacji podobno już nie ma. Niewątpliwym plusem tego miejsca jest to, że menu śniadaniowe obowiązuje tutaj cały dzień. Tam sobie pofolgowaliśmy! Ceny były bardzo przystępne, aż grzechem byłoby nie zjeść! 🙂 Minusem tego miejsca był zapach z kuchni – smażony boczek jest pyszny, ale jego zapach we włosach, już niekoniecznie… 🙂 Serniczek jednak zrekompensował wszystko… <3

Sernik (ok, 50 UAH) był żołądkowi… zdecydowanie niepotrzebny 🙂

3. Lviv Croissant – na każdym kroku!

Neon widziany we Lwowie na każdym kroku 🙂

Czy to o 23:30 czy o 15:00 zawsze jest pora na rogalika z kawiarni Lviv Croissant, których spotkać można w Lwowie chyba z 15!  Nie ma co się tutaj za dużo rozpisywać – kilkanaście rodzajów rogali – na słodko i wytrawnie, za maksymalnie 90 UAH. Do tego dobra kawa (zdanie Mateusza – ja nie piję) i można posilić się za przysłowiowe grosze w klimatycznych lokalach. Większość nich znajduje się w kamienicach, jednak przy Placu Kropiwnickiego, zaraz obok pomnika Bandery można znaleźć samodzielny maluteńki lokal, który przy niszczejących już budynkach okolicy wyglaa dość fikuśnie. No i to “towarzystwo”. 🙂 Dla tych, którzy spróbowali już Lwowskich rogalików i pokochali je tak jak my – można je znaleźć w Krakowie w lokalu pod nazwą Grand Croissant!  

4. Szybko i smacznie – Puzata Chata

Jeśli chcecie zjeść tradycyjne domowe jedzenie we Lwowie – Puzata Chata będzie najlepszym wyborem. Jedną z największych zalet, oprócz naprawdę bardzo dobrego jedzenia, jest to że lokal jest samoobsługowy i wszystko wydawane jest wzdłuż długiej lady. Mimo kolejek, obsługa działa bardzo sprawnie i wystarczy chwilka i już można smakować pysznych ukraińskich dań. Lokal przy ulicy Strzelców Siczowych jest ogromny – dwa piętra wypełnione szeregiem stolików. Nie dziwi to jednak, wiedząc że zaraz obok znajduje się Lwowski Uniwersytet Narodowy. Przepyszna solianka – mój absolutny must-have na wschodzie, najlepsze pierogi ze słodką kapustką jakie w życiu jadłam czy naleśnik z bezą (<3) to tylko krótka lista smakołyków, które możecie znaleźć na miejscu. Wszystko za naprawdę bardzo małe pieniądze – nasze posiłki nie przekraczały tam 100UAH! Za 6 pierogów i świeży sok pomarańczowy zapłaciłam tylko około 70 UAH – były pycha!

Achhh… Aż się rozmarzyłam i chyba nie dam rady pisać dalej… 🙂 Druga część posta już niedługo – i na pewno nie będę pisać go na głodnego!

A Wy byliście już w którymś z tych miejsc? Podzielacie nasze opinie czy może byliście tymi miejscami rozczarowani? Dajcie znać w komentarzach!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *