Dokładnie rok temu ruszaliśmy na swoją podróż poślubną. Padło na Tajlandię, o której nigdy wcześniej nie myślałam, a którą wyszukiwarka tanich lotów wskazała na dość jasny i oczywisty cel. Lot na wyspę Phuket, która na obrazach Google wyglądała jak z bajki. Bilety kupione, hotel zaklepany. Lecimy!


 “Kochanie, chodź jeszcze poczytamy kilka opinii o tym miejscu…”



Pamiętam, że jak je przeczytałam, to się prawie popłakałam. Ale, że jak? Że wcale nie jest tam jak na zdjęciach? Że słabo? Że komercyjnie? “Nie może być przecież aż tak źle, poczytajmy o tej miejscowości, w której się zatrzymamy..” No i voilá. Patong – kraina rozpusty i transwestytów, brudno i tłoczno, zero egzotyki. Jeśli już na Phuket, to na pewno nie w Patong. I tak, robiło mi się słabo coraz bardziej… 

Nie lećcie na Phuket, pisali!

My polecieliśmy. I….? Zdjęcia poniżej zrobiłam na plaży w Patong, która była jedną z najpiękniejszych jakie w życiu widziałam. Brudno? Pewnie, że tak – wszystko usunięte Photoshopem (którego nie mam). Tłumy też powycinałam!

 

Fakt – ludzi w mieście Patong było bardzo dużo, ale akurat to, podkreślało charakter tej miejscowości, jak i po części – kraju. Były miejsca i sytuacje, które widzieliśmy oczami negatywnie komentujących. Tak – opinie te zawierały dużo prawdy, ale dzięki tej podróży nauczyłam się, że z każdego miejsca powinno wyciągać się to co najlepsze i najpiękniejsze. Widoczki z Google też były – dokładnie takie same – głównie przedstawiały wyspy Ko Phi Phi, które należą do prowincji Phuket, ale samo Phuket to nie jest. Wiadomo, że są gusta i guściki, ale wszędzie znajdziemy coś co nas zachwyci. Choćby jedną maleńką rzecz czy miejsce, do których będziemy sięgać pamięcią i za którymi będziemy tęsknić. Wystarczy tylko otworzyć oczy. Otworzyć się na to co oferuje nam ten obcy kraj czy miasto. Mam rację, czy nie?

Właśnie za to kocham podróże. 
 

My z pobytu na Phuket byliśmy bardzo zadowoleni. Naprawdę. Właśnie dlatego chce się z Wami podzielić chociaż pięcioma punktami programu, za którymi tęsknię, dla których warto było to miejsce odwiedzić i nie bać się internetowych opinii. 👌

 

Pamiętajmy, że to co zobaczymy i przeżyjemy sami, to nasze! 
 

1. Banzaan Fresh Market

 
Myślę, że zarówno ja, jak i Mateusz, możemy zgodnie przyznać, że za tym miejscem tęsknimy najbardziej. Tętniący życiem targ w Patong był do naszej dyspozycji od świtu, aż do późnej nocy. 650 metrów od naszego hotelu mogliśmy znaleźć wszystko, to co najświeższe i najpyszniejsze. Przez ogrom najdziwniejszych owoców, obrzydliwych (ale smacznych) stworów morskich, po szaszłyki z mięsa krokodyla. Czego dusza zapragnie! Nie brakowało też tradycyjnych tajskich lodów, świeżo wyciskanych soków np. z granatów czy koktajli z papaji lub dragon fruita. Ślinka cieknie na samą myśl. To miejsce było obowiązkowym punktem każdego dnia (lub wieczoru) na Phuket.
 

 

 


2. Promthep Cape

 
Promthep Cape to najbardziej wysunięte na południe miejsce na Phuket, gdzie znajduje się punkt widokowy. Po całodziennych wrażeniach i wojażach na skuterku (m.in.odwiedzeniu Big Buddy i karmieniu małego słoniątka) dotarliśmy do Promthep na zachód słońca. Jak było widać, zjawisko obserwowane z malowniczego zbocza stanowiło atrakcję dla wielu osób. Mimo lekkiego tłoku byłam bardzo podekscytowana! Niby zwykły zachód, a jednak tak bardzo zapadający w pamięć. Przed oczami miało się tylko ogniste oblicze nieba i kilka stateczków pływających po pomarańczowych wodach. Pamiętam też komary, które w zasadzie tylko tam dały się nam we znaki. 🙂

 

3. Monkey Hill

 

Monkey Hill to wzgórze w centrum Phuket Town (miasta-stolicy prowincji), które zamieszkują stada małp. Czytając o tym miejscu byłam ciekawa ile tych małp tam rzeczywiście można zobaczyć… Na początkowym odcinku drogi na punkt widokowy widzieliśmy aż… jedną małpę i to jeszcze na łańcuchu. Więcej było dzikich psów wylegujących się na szosie. Do czasu. Najpierw zauważyliśmy dwie małe małpki, które były karmione przez jakieś rosyjskie dzieci (pomimo wielu ostrzeżeń i próśb o niedokarmianie tych dzikich żyjątek). Potem kolejne, kolejne, aż w końcu na drodze pojawiały się ich dziesiątki. Od maluchów, po dorosłe samce, które nie wyglądały na godne zaufania. Dziwne i imponujące miejsce. Może na zdjęciach małpy wydadzą się Wam słodkie, ale na żywo, cóż, nie do końca. Pomimo lekkiego stresu, to było jedno z najciekawszych przeżyć w moim życiu. Chętnie bym tam wróciła, chociażby po to by spojrzeć na panoramę miasta. To był baaaardzo ładny widok 🙂

 

 

4. Kathu Waterfall

Wodospad, który uchodzi za jedną z większych “atrakcji” wyspy wcale nie jest atrakcją. Szczerze. Ani to duże, ani zachwycająco ładne, taki o, zwykły wodospad. Co zatem sprawiło, że to miejsce pojawiło się w mojej piątce? Droga do wodospadu przez dżunglę. Dżunglę ucywilizowaną, bo z betonowymi schodami, ale jednak “przeuroczą”. Bujna roślinność, gdzieniegdzie pająki i robaczki i…. tylko my. Kilkoro lokalnych dzieciaków kąpało się u podnóży wodospadu w kilku zbiornikach przypominających baseny, ale im dalej w górę, tym większa cisza. Trochę złowroga bo nie wiadomo, co tak naprawdę skrywała przed nami zielona otchłań. Na szczęście nic z niej nie wybiegło/wypełzło/wyleciało. Wróciliśmy cali i uśmiechnięci. To była bardzo fajna wycieczka. I wiecie co? Nie było tam wcale komarów! 🙂 POLECAMY!

 

5. Park Narodowy Sirinat

 

 

Ten park narodowy ma tylko dwie wady – jest dość drogi w stosunku do ceny, którą płacą Tajowie (obcy 200 Batów – lokalni 20 😟) oraz jego część leży zaraz przy samym lotnisku. Na szczęście lotów nie ma tam tak wielu by nie móc się nacieszyć spokojem i pięknem tego miejsca. Było o wadach, teraz o zaletach. Największa – bardzo mało turystów. Tak było przynajmniej w ten dzień, kiedy zdecydowaliśmy się spędzić w nim popołudnie. Zostaliśmy do zachodu słońca. Jeśli będziecie na Phuket i chcielibyście spędzić romantyczny wieczór we dwoje – park Sirinat jest miejscem zalecanym. Zresztą popatrzcie na te zdjęcia. Przekonałam Was? 🙂

 

Które miejsce chętnie byście odwiedzili? A może, w którymś z nich już byliście? Jakie są Wasze wrażenia? Podzielcie się w komentarzach!
Jeśli macie jakieś pytania dotyczące Phuket – z przyjemnością odpowiem.
Pozdrawiam,
M.