Rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady! 
Hmmm… A co jeśli dla przeciętnego Kowalskiego z Wielkopolski Bieszczady to troszkę zbyt odległy temat?
Dla mnie odpowiedź jest już teraz oczywista – Góry Izerskie.
Izery, które dzielimy z naszymi czeskimi sąsiadami, są niskim pasmem górskim w Sudetach Zachodnich graniczącym z takimi miejscowościami jak Jakuszyce czy Szklarska Poręba, na pewno bliżej znanymi miłośnikom sportów zimowych. Samej mi kiedyś przyszło “biegać” w nartach na Polanie Jakuszyckiej – nigdy więcej. 🙂
To właśnie Góry Izerskie stały się naszą destynacją na krótki, bo tylko dwudniowy, wypad “za miasto”. Droga z Poznania do Jakuszyc zajęła nam około 4,5 godziny (byłoby troszkę krócej, gdyby nie pewien pan z suszarką przy drodze..) i już chwilkę po 12stej ruszyliśmy na szlak. 
Pierwszym punktem trasy, o którym należało by wspomnieć, było schronisko Orle mieszczące się w prześlicznym budynku byłej leśniczówki. W jej okolicach działała kiedyś huta szkła i budynek jest jedną z jej pozostałości. Kamienny budynek z wieżyczką robi wrażenie! 

Przystanęliśmy tutaj tylko na chwilkę i nie skusiliśmy się na nic do jedzenia bo naszym gastro-celem tamtego dnia były wychwalane naleśniki w Chatce Górzystów, schronisku znajdującym się na Hali Izerskiej. Powiem szczerze, że to właśnie myśl o nich przeważyła szalkę zwycięstwa wypadu, jak na miłośników dobrego jedzenia przystało. I wiecie co? Chociażby tylko dla nich warto było tutaj przyjechać.
Sztos. Niebo w gębie. Cudo. Rozkosz dla podniebienia. Długo by wychwalać! Zresztą spójrzcie sami.. 🙂 Koszt dość wygórowany, bo aż 19 złotych (o zgrozo!) ale było warto. Pierwszy raz przyszło mi spróbować biszkoptowego naleśnika i to jeszcze z górą górskich jagód i pysznego twarożka. Kto nie lubi na słodko, jest jeszcze wersja wytrawna z serem i z pieczarkami (baaaardzo długo się wahałam, który zamówić), ale wersja jagodowa okazała się dla mnie dużo smaczniejsza. O zupach też trzeba napisać co nieco – przesyte, przepyszne, prawdziwy #foodporn za 12 złociszy 😋

Temat postu jest dość jednoznaczny, ale że niby tylko ten jagodowy naleśnik załatwia robotę? Skądże! To co widzicie poniżej to nic innego jak jagodowe pole, których w Izerach jest, jak to mówi Ostry, OD GROMA 😋 Idąc szlakiem nie można przejść obojętnie obok kolorowych krzaczków i nie spróbować choć kilku owoców (kilkudziesięciu), co na terenie Gór Izerskich, gdzie nie ma Parku Narodowego, jest dozwolone. Mówię Wam – pycha!

Żeby nie pisać tylko o jagodach, do których jeszcze tutaj wrócę, pokażę Wam rzecz, która w drugi, mglisty i deszczowy, dzień po prostu zrobiła nam dzień. 😁
Fotel. Bordowy fotel wystawiony na wzniesieniu przy szlaku prowadzącym do Schroniska Wysoki Kamień, tuż przy kopalni kwarcu. Jaka to był euforia! Móc podziwiać górskie widoki (pomimo chmur i  mgły) z  perspektywy fotela – bezcenne. Odhaczając taki punkt programu mogliśmy spokojnie ruszyć w kierunku Jakuszyc, gdzie przy Gospodzie Granicznej BOMBAJ 😀 zostawiliśmy samochód i gdzie panie kelnerki na niedziele zapowiedziały pyszną gulaszową. I nie przesadzały – zupa była naprawdę bardzo dobra. Jednak dla mnie idealnym zakończeniem tego wypadu mogły być tylko gruzińskie chinkali w Bombaju z polskimi jagodami. Godne polecenia, tylko na nie spójrzcie. Smakowały tak samo pysznie jak wyglądały. I tak z pełnymi brzuchami trzeba było wracać do domu, by następnego dnia stawić czoło kolejnym korpowyzwaniom.  Tylko, ale i aż dwa dni przerwy, tym bardziej spędzone w górach pozwoliły mi się totalnie wyłączyć.  Nigdzie nie odpoczywa mi się tak dobrze, jak w górach. Może trochę to paradoks, bo do dzisiaj leczę przeciążone kolano, ale czułam się jak nowo narodzona. Co więcej, to
był mój pierwszy wypad w góry, gdzie cały swój dobytek niosłam na
plecach sama i o dziwo byłam zaskoczona, że nie jest aż tak źle jak
zawsze sobie wyobrażałam. Tak – wiem – nie miałam ze sobą namiotu,
karimaty, to był wypad tylko na dwa dni (…), ale zawsze trzeba od
czegoś zacząć, prawda? Już nie mogę doczekać się następnego razu! 

Jakbyście się jeszcze zastanawiali czy odwiedzić kiedyś Izery, łapcie kilka extra fotek 😉 

Pozdrawiam Was, M.